Fontannę w Ogrodzie Saski zniszczyli wandale, z białego zmieniła kolor na niebieski – pisze Małgorzata Wołczyńska w Gazecie Stołecznej 6 sierpnia 2009 r.
Pogotowie z ZKR przyjechało ratować fontannę. Ważący 7 ton kielich, podtrzymująca go noga, podest i baseny pokryły niebieskie smugi. Szczególnie rozległa i wyraźna plama oszpeciła nieckę zabytku. – O godz. 7 rano automatycznie włączyła się pompa. Zassała wodę z farbą, która pokolorowała wnętrze fontanny – wyjaśnia jeden z pracowników pogotowia. Do ratowania fontanny używali specjalnego urządzenia do mycia gorącą wodą pod ciśnieniem i preparatu do usuwania graffiti. Na początek próbowali usunąć barwnik z małego fragmentu ściany. Farba była jednak oporna. – Musimy jednak używać tego preparatu, póki nie upewnimy się, co to za substancja – tłumaczy konserwator Paweł Jędrzejczyk, na co dzień doglądający zabytków w sześciu miejskich parkach.
Stojący od 154 lat wodotrysk projektu Henryka Marconiego jest jednym z najważniejszych symboli dawnej Warszawy. I to tej najbardziej eleganckiej, bo Ogród Saski uważano przed wojną za salon stolicy. Obok fontanny spotykała się śmietanka towarzyska miasta. Przy plusku wody przytulali się do siebie zakochani, a wyprowadzane na spacer dzieci zasypiały w wózkach na długie godziny. Wodotrysk był też bohaterem wierszy i piosenek. Przetrwał wojnę i lata zaniedbań. Pieniądze na remont znalazły się dopiero w 2007 r. Prace trwały dziewięć miesięcy i kosztowały 4,5 mln zł.
Cały artykuł w płatnym serwisie wyborcza.pl https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,95190,6903581,Zdewastowali_fontanne_w_Ogrodzie_Saskim.html