Pierwszy etap ratowania tynków i sklepień w malborskim kościele św. Jana Chrzciciela
- Konserwacja zabytków często kojarzona jest z procesem „leczenia”, gdzie pacjentem staje się historyczny obiekt.
- Proces „leczenia” rozpoczyna się od „rozpoznania choroby” i postawienia „diagnozy”, aby ostatecznie zaordynować skuteczne „leczenie”.
- Ważne jest „zbadanie historii choroby”, czyli zapoznanie się możliwie dokładnie ze zdarzeniami z przeszłości już w początkowej fazie pracy z zabytkiem.
Malborski kościół św. Jana Chrzciciela powstał w 1319 roku.
Ma w swojej wielowiekowej karcie choroby wojny i pożary, szwedzkie podkopy i bombardowania II wojny. Dodatkowo bryła kościoła pomniejszona jest o utraconą ścianę zachodnią, która w roku 1635 runęła wraz z ostatnim przęsłem.
Na początku prac skupiliśmy się na zakonserwowaniu historycznych tynków i warstw malarskich partii sklepień tworzących nawę północną kościoła. Głównym celem obecnego etapu prac jest zabezpieczenie ceglanej konstrukcji sklepień od strony więźby dachowej. Dlaczego?
Oprócz wojennego ognia i kul niszczycielskie działania miała tu też zwykła woda. Zanim dach naprawiono, do środka wlewały się strugi wody deszczowej lub w otworach i kawernach sklepiennych zalegał śnieg. Długo utrzymująca się wilgoć powodowała degradację tynków. Odpadały całe ich fragmenty od strony wewnętrznej. Osłabione ściany zaczynały pękać. Stąd widoczne w kopułach sklepienia pęknięcia i otwory po wypadniętych cegłach (wypełnione prowizorycznie w przeszłości po prostu… papierowymi kulami, które następnie zatynkowano).
Pierwszy etap jest już za nami, ale przed nami jeszcze bardzo dużo pracy. Po zabezpieczeniu powierzchni kopuł od spodu będzie można, przy zastosowaniu nowoczesnej technologii, nałożyć na ich powierzchnię specjalistyczny materiał konsolidujący ceglaną konstrukcję sklepienia.
Ciąg dalszy nastąpi.
Więcej szczegółów podamy, kiedy wznowimy prace konserwatorskie.